~Michele~
Tego było mi trzeba,przytulić się do kogoś.Nie wiem czemu akurat trafiło na Harry'ego.Zaczęło się robić ciemno po chwili odchylił mnie od siebie.
-Michele,powiesz mi co się dzieje?-zapytał.
Puściłam go z swoich objęć i pobiegłam przed siebie płacząc,Harry biegł za mną i krzyczał.
-Michele,Michele zaczekaj.
Ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać,w pewnej chwili odwróciłam się by zobaczyć czy on za mną biegnie.Po chwili na kogoś wpadłam,spojrzałam w górę,wpadłam na...na Alana!Gorzej być nie może a nie jednak może.Chwycił mnie za szyję i przystawił do drzewa,zaczęłam krzyczeć by Harry mnie znalazł.Na marne nie ma go,to chyba mnie już nic nie uratuje.Po chwili puścił moją szyję i powiedział.
-Na dół i masz zrobić co do ciebie należy,bo inaczej...-powiedział
-Bo inaczej co??-zapytałam pełna nienawiści
-Bo inaczej to.-powiedział po czym uderzył mnie w twarz.
Upadłam na kolana,dotknęłam dłonią policzek,spojrzałam na moje palce.Mam rozcięty policzek.Myślałam jakby tu uciec,po chwili przypomniał mi się pewną sztuczkę której się uczyłam latami.Alan podchodził do mnie co raz bliżej,kiedy jego nogi znajdowały się nie daleko moich to podłożyłam mu je.Upadł a ja próbowałam wstać lecz nie mogłam bo ten idiota trzymał moją lewą nogę.Kopnęłam go w nos zaczął się zwijać z bólu.Ja wstałam i biegłam przed siebie.Po chwili słyszałam jak Alan krzyczał
-Ty dziwko jeszcze cie złapie,nie uciekniesz mi.
Biegł za mną nie mogłam go nigdzie zgubić,po 6 minutach zauważyłam Hazzę i zaczęłam krzyczeć.
-Harry w nogi!!!
-Co????!!!-zapytał
-Chodź uciekamy-powiedziałam
-Jezus Maria!Co zrobiłaś w policzek?-zapytał wystraszony
-Potem ci powiem.Możesz mnie zabrać do siebie?Nie chce by zobaczyli mnie w takim stanie.
-Dobrze zabiorę cię.Michele,kto tam biegnie?-zapytał pokazując palcem na Alana
-O kurwa!Uciekamy bez dyskusji-powiedziałam
Uciekaliśmy ile sił w nogach mieliśmy gdy dotarliśmy pod mój dom.Wsiedliśmy na motor Hazzy i odjechaliśmy do niego.Po 10 minutach byliśmy na miejscu.Siedliśmy z motoru i weszliśmy do jego domu.Nikogo oprócz nas nie było.
-Harry,gdzie masz resztę rodziny?
-Moja siostra pojechała na studia,moja mama wyjechała w sprawach zawodowych a taty nie znam.Zostawił nas jak byłem jeszcze mały.-powiedział
-Aha,współczuje-powiedziałam
-Dobra,możesz mi powiedzieć,co się dzieje i kto to był ten koleś co cię w lesie gonił?-zapytał
-To...to był Alan,kiedyś mój przyjaciel,kiedy nie zmusił mnie do gówna,w którym siedziałam 2 lata.Mianowicie miałam podrywać facetów i ich uwodzić,czasem dawać dupę i tak cały czas,dopóki nie zakochałam się w kimś kto zginął by mnie od tego gówna ratować.Alan po mojej uciecze groził mi ale potem przestał i dzisiaj...To on uderzył mnie w policzek.-powiedziałam i spojrzałam obok.Harry'ego nie było,po chwili wrócił z wodą utlenioną,plastrem i dwoma kubkami gorącej czekolady.Najpierw opatrzył mi policzek,przez ten czas nic nie mówił co mnie zdziwiło.
-może mi cos powiesz ?-zapytałam
-A co mam ci powiedzieć?!!Szczerze gdybym mógł to bym go zabił na miejscu.Nikt nie ma prawa ciebie uderzyć a ni skrzywdzić a jeśli miało by się coś takiego stać to po moim trupie.Po moim trupie,rozumiesz?-powiedział podniesionym głosem.
-Mogę wiedzieć czemu?-zapytałam
-Tego już ci powiedzieć nie mogę,przykro mi.To jest tajemnica.-powiedział
-Ok
Po chwili zaczęłam ziewać,co oznaczało że jestem śpiąca.Chciałam się położyć na kanapie w salonie ale Harry zaniósł mnie na górę,do swojej sypialni.Położył mnie na łóżku,po kilku sekundach dołączył do mnie.Przykrył nas kołdrą ale mi było zimno i pod nią.Po chwili Hazz mnie przytulił i zasnęliśmy w takiej pozycji,nawet było mi wygodnie.Jego cudowne ciepłe ramiona,on cały słodki i przystojny,taki kochany i nadopiekuńczy.Rozmarzyłam się...
~NEXT DAY~
Wstałam rano,pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na zegarek w telefonie.Jest 08:19 i mam 13 nieodebranych połączeń i 2 nieodebrane wiadomości.To wszystko od Mamy,podniosłam się z łóżka i udałam się na dół.Po chwili byłam na dole,ruszyłam w celu poszukiwań Hazzy.Znalazłam go w kuchni,przygotowywał śniadanie dla siebie i dla mnie.Ojej jak miło z jego strony.Nawet nie wiedziałam,że takie ciacho z niego jest.Czemu taki ktoś jak on nie ma laski?Ja nie wiem,nie pojmuje tego.
-Dzień dobry-powiedział
-Hej-odpowiedziałam.Po chwili zadzwonił mi telefon.Dzwoniła moja mama,odebrałam
-Hallo?
-Michele?!Gdzie jesteś?Martwiłam się o ciebie i martwię-powiedziała zdenerwowana
-Jestem u mojego przyjaciela.Za jakąś 1,5 godziny powinnam być i powiem ci co się stało.-powiedziałam
-Dobrze.Papa kochanie.
-Papa mamo.-rozłączyłam się
Po chwili Harry podał śniadanie,usiadłam i zaczęłam jeść.Patrzył na mnie,czułam się dziwnie.
-A ty czemu nie jesz?-zapytałam
-Nie jestem głodny ale ty jedz,jedz-powiedział
-Harry,mam pytanie?
-Pytaj.
-Emm czemu nie masz dziewczyny?Przecież powinieneś ją mieć co nie ?-zapytałem
-Miałem dziewczynę ale zdradzała mnie cały czas za moimi plecami.Ja ją kochałem a ona miała mnie w dupie.Dopiero gdy się ostro wkurwiłem i zerwałem z nią,zaczęła mówić mi że mnie kocha a ja po prostu wyszedłem bo nie chciałem jej słuchać.-powiedział
-Rozumiem,że to bolesny dla ciebie temat i chyba nie miałam prawa cie o to pytać.-powiedziałam wstając od stołu.
Po chwili ubrałam buty i bluzę i wyszłam.Chyba źle zrobiłam go o to pytając,widać że gdy o tym mówi to go boli.No trudno,postanowiłam pobiec do domu.Ruszyłam w jego kierunku,po 30 minutach byłam na miejscu.Otworzyłam drzwi,zauważyłam moją mamę w kuchni rozmawiającą z Adamem
-Oooo jest.Michele co ty masz na policzku?-zapytał Adam
-Ten kolega cie uderzył??-zapytała mama
-nie chodźcie do salonu.Wszystko wam opowiem-powiedziałam
Zaczęłam opowiadać im o tym że,uciekłam od Harry'ego na chwile i trafiłam na Alana.Powiedziałam im o tym że chciał bym mu dobrze zrobiła ale nie zrobiłam tego,w skutku tego uderzył mnie w policzek..i wogóle.Kiedy skończyłam opowiadać,Adam był wyraźnie wściekły i zadeklarował się by pomóc Harry'emu mnie chronić.Mama powiedziała mi że mam odpocząć.Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.Cały czas myślałam o Hazzie.Biedny tak życie mu dało w kość.Nawet go polubiłam ale tak bardzo,bardzo.bardzo go polubiłam.Po chwili pomyślałam że ja mogłabym...jego...dziewczyną,gdybym mu zaufała i zakochała się w nim w 100% a tak nie jest.Rozmarzyłam się o nim i zasnęłam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo.Przepraszam że taki krótki ale dzisiaj byłam na festynie,musiałam zrobić lekcje i wogóle.
Mam nadzieje,że wam się spodoba
CZYTASZ=KOMENTARZ
Stała zasada obowiązuje!!!
Pozdrawiam Natalia
Spoko rozdz. Czekam nn. Zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńread-all-aboutit.blogspot.com