Music

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział Siódmy

~Michele~

Obudziłam się i miałam wrażenie że coś mi tu nie pasuje.Czułam na sobie jakieś męskie dłonie i byłam w czyjś męskich ramionach.Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam Harry'ego.Jego loki tak opadały mu na twarz,że był słodki a zarazem seksowny.
-Oj skąd ja biorę te myśli?-pomyślałam
Delikatnie podniosłam jego rękę,tak by go nie obudzić i wyszłam z łóżka.Po chwili odwróciłam się by zobaczyć czy przypadkiem się nie obudził.Nie tylko obrócił się na drugi bok.Odetchnęłam z ulgą i udałam się do łazienki.Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i wystraszyłam się.Bałagan we włosach,rozmazany makijaż i ubrania wygniecione oraz nie zbyt dobrej świeżości.Wróciłam po cichu do mojej sypialni,on nadal spał a ja wzięłam i wyjęłam z szafy nowe ciuchy.Chwile zastanawiałam się nad tym co wziąć aż po chwili wybrałam zestaw idealny.
Wróciłam do łazienki,zdjęłam ciuchy,które miałam na sobie i wrzuciłam je do prania.Weszłam pod prysznic,odkręciłam kurek z gorącą wodą.Uwielbiam,kiedy gorąca woda po mnie spływa i mnie opatula.Minęło trochę czasu mi pod prysznicem.Wyszłam po 45 minutach,Harry jeszcze spał.Położyłam się obok niego i pocałowałam w nos.Po chwili się obudził,kiedy otworzył swoje oczy ujrzałam jego zielone tęczówki.Zatonęłam w nich całkowicie...

~Harry~

Spałem.Po chwili poczułem,że ktoś całuje mnie w nos.Otworzyłem swoje oczy i zobaczyłem ją.Moją najjaśniejszą gwiazdę,słodko uśmiechają się w moją stronę.Nie mogłem oderwać od niej oczu,wyglądała tak pięknie,że aż nie mogłem normalnie oddychać.Moje serce bije teraz jak szalone i nie wiem co robić.Pozwolić na dalsze szalone bicie czy jednak je uspokoić w miarę moich możliwości.Ja nie wiem,po prostu moje myśli zajmowała teraz Michele.
-Co za szczęście mnie spotkało-pomyślałem
Z moich zamyśleń wyrwał mnie jej cudowny głos.Miał w sobie nutkę słodkości ale i też delikatności.Nie będę mówił,że jest seksowny bo jest ale ja wole tak jak tam było.
-Hazzuś wstajemy,jest 19;23-powiedziała posyłając mi ten swój olśniewający uśmiech.
-Dobrze kotuś-powiedziałem i powoli zacząłem zwlekać się z łóżka w którym spaliśmy jakieś 4 godziny.
Po chwili spojrzałem na zegarek,minęło 10 minut za nim wlazłem się z łózka.Po chwili objąłem Michele i szepnęłam jej do ucha.
-To co idziemy gdzieś czy chcesz zostać w domu.-powiedziałem,po chwili zacząłem całować ją po szyji a ona cichutko się chichotała.
-No nie wiem a gdzie byś chciał iść-zapytała całując mnie w policzek
-Może odwiedzimy mojego przyjaciela,Louisa i poznasz jego dziewczynę.
-No dobra ale przebierać się mam czy nie???-zapytała
-A po co?Na żadną imprezę nie idziemy więc nie-powiedziałem
Ona zaczęła szukać torebki,kluczy i telefonu.Po chwili była gotowa,ja tylko patrzyłem na nią i jej blask,jaki się od niej wybijał.Po prostu rozmarzyłem się...O czym marzę?To bardzo proste,marzę o niej,domku na plaży i dwójce dzieci:dziewczynka i chłopiec i kocie.
Poczułem jak ktoś mnie gdzieś ciągnie,była to Michele.Gdy byliśmy na dole oznajmiała rodzicom:
-Wychodzę z swoim chłopakiem,wrócę późno albo przenocuje u niego.-powiedziała
-A może go przedstawisz kopciuszku rodzicom co ?-zapytał Adam
-Ty hobbit zamknij się i nie nazywaj mnie kopciuszkiem rozumiesz-powiedziała wściekła
Byłem zaskoczony jej zachowanie wobec Adama,no ale mnie też trochę teraz zdenerwował.Po chwili zwróciła się do swoich rodziców:
-Mamo,tato to jest Harry.Harry to są moi rodzice.-powiedziała z niechęcią
-Ooooo właśnie poznałam mojego zięcia.-powiedziała mama
-Mam nadzieje,że jej nie zranisz bo cie zabiłbym-powiedział jej tata
Teraz to się dopiero wystraszyłem,nie wiedziałem co powiedzieć.Po prostu strach sparaliżował mnie od stóp do głów

~Michele~

Harry był wystraszony,wyczytałam to z jego cudownych,zielonych tęczówek.Delikatnie go szturchnęłam a on spojrzał na mnie i powiedział:
-Spokojnie proszę pana.Nie umiałbym zranić jej małego serduszka.-powiedział pewny siebie,po chwili kątem oka spojrzał na mnie a ja się uśmiechnęłam.Po chwili wyszliśmy z domu i ruszyliśmy na autobus.Za ledwie minęły dwie minuty a autobus przyjechał.Wsiedliśmy do niego i odjechaliśmy.Po 10 minutach byliśmy na miejscu,wysiedliśmy.Gdy wysiadłam ujrzałam wielką willę,dwu a może nawet trzypiętrową.w drzwiach stał nieznajomy mi chłopak i znajoma postać obok niej.Kiedy przeszłam przez furtkę razem z Harrym trzymając go za rękę.Weszliśmy a chłopaki zaczęły się witać.
-Hej Hazz.-powiedział chłopak o kruczoczarnych włosach
-Hej Zayn.Poznajcie Michele.-powiedział przytulając mnie do siebie.
Jego ramiona są po prostu cudowne a jak tuli o jezu.
-Hej Michele.Ja jestem Zayn,a ta cudowna blondynka obok mnie to Perrie-powiedział
-Miło mi Zayn.
Chłopaki poszły do salonu a ja i Perrie poszłyśmy do kuchni.
-To co jesteś dziewczyną Hazzy?-zapytała
-Tak-odpowiedziałam
Po chwili wręczyła mi kubek pełen kawy i miała zapytać ale ktoś zadzwonił do drzwi.Perrie poszła szybko je otworzyć,w drzwiach stały dwie pary:brunet i brunetka oraz brunet z dziewczyną kruczoczarnych,lokowanych włosach.Po chwili reszta chłopaków dołączyła do Zayna i Harry'ego a dziewczyny udały się z Perrie do kuchni.Po chwili jedna z nich powiedziała:
-Michele to ty ?-powiedziała a ja spojrzałam na nią zaskoczona
-Mi..Mira...Miranda???-zapytałam
-Nie tej wiesz Święty Mikołaj-powiedziała
-Boże nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłam-powiedziałam
-Ja bardziej-powiedziała przytulając mnie do siebie
Po chwili chłopaki przyszli do kuchni by zobaczyć co tam się dzieje.Żaden nie wiedziała o co mi i Mirandzie chodziło,dopiero po chwili Louis zapytał:
-Miranda,o co chodzi ?-zapytał zdziwiony
-A no tak,ty i Harry nie wiecie ale ja i Michele znamy się od dzieciństwa.Zawsze marzyła o rycerzu na białym koniu i chyba go znalazła-powiedziała patrząc na mnie tulącą się do Hazzy.
-Tak masz racje znalazłam go i właśnie stoi obok mnie-powiedziałam
-Kto?-zapytał Harry 
-Ty głuptasku.-powiedziałam
-Dobra wy wracajcie do salonu a my wracamy do kuchni.-powiedziała Perrie
-Poczekaj przecież Michele nie zna Liama i Sophii.-powiedział Zayn
-No tak kochanie zapomniałam-powiedziała całując go w policzek
-Michele poznaj Liama i Sophie.Liam,Sophia poznajcie Michele-powiedziała Perrie
-Miło nam Ciebie poznać-powiedzieli
Po chwili Liam i Zayn dołączyli do Lou i Harry'ego a ja z Sophią do Perrie i Mirandy.Minęło trochę czasu my gadamy a chłopaki oglądają mecz.Jakąś chwile temu przyszedł Niall z Julką.Julia dołączyła do nas a Niall dołączył do chłopaków.Po chwili Lou powiedział:
-Miranda misiu sprawdź czy w lodówce jest piwo.
-Już skarbie ide-powiedziała
Otworzyła lodówkę i rozejrzała się,ruszyłam do niej.Zobaczyłam jedną butelkę piwa,spojrzałam z Julką na stół.Jedyny Harry nawet nie ruszył butelki z piwem,więc Lou wziął ją ale Niall,Liam i Zayn chcieli po piwie.
Po chwili oznajmiłam:
-Chłopcy została jedna butelka więc ja,Miranda i Julka idziemy do sklepu.-powiedziałam
-Dobrze-powiedział Louis.
Po chwili wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku najbliższego sklepu.Czułam się dziwnie,czułam  jakby ktoś nas obserwował,jakby ktoś nas szpiegował.Okazało się że mi się zdawało.A jednak mi się nie zdawało,szło za nami trzech gości,każdy miał w ręku szmatę nawilżoną jaką substancją przez którą usnęłyśmy...

~Harry~

Mija godzina od wyjścia dziewczyn a wciąż ich nie ma.Mecz skończył przed chwilą,boje się że mogło im się coś.Z moich zamyśleń wyciągnął mnie głos Nialla.
-Nie wiem jak wy ale boję się że coś stało się Julii,Michele i Mirandzie.Od godziny ich nie ma,nie dają znaku życia.-powiedział
-No właśnie-powiedział Louis
-Ja i Perrie martwimy się najbardziej o Michele.Bardzo ją polubiłyśmy..-powiedziała Sophia
-Nawet nie tyle,że polubiłyśmy co pokochałyśmy jak siostrę i nie pogodzimy się z tym że coś się jej stało.-dodała Perrie
Miałem coś powiedzieć ale ktoś zadzwonił do drzwi,była to przyjaciółka Perrie,Leigh-Anne.Obydwie znają się od dzieciństwa.
-Gdzie jest Michele,Miranda i Julia???Chce je poznać-powiedziała
-Dziewczyny wyszły do sklepu i jeszcze nie wróciły.Boimy się,że mogło im się coś stać-powiedział Liam
-To na co czekacie?-zapytała
-Racja,chodźmy ich poszukać.Ja.Niall i Lou będziemy starać się do nic dodzwonić-powiedziałem
Wszyscy ubraliśmy się i wyszliśmy w poszukiwaniu dziewczyn.Mam nadzieję,że Michele jest cała...
--------------------------------------------------------------------
Witam stałych oraz nowych czytelników.
Na początku przepraszam was że siódmy rozdział pojawia się dopiero teraz,ale szkoła i wógóle nie mogłam znaleźć czasu na ff.Teraz mam nadzieję że będę pisać częściej oraz że spodoba się rozdział.
Przypominam czytelnicy!Stała zasada obowiązuje!
CZYTASZ---->KOMENTARZ----->MOTYWACJA
Natalia xx.

4 komentarze:

  1. Super roz i czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie!
    Żałuję, że dopiero teraz odkryłam tego bloga, ale wszystko nadrobię :D
    Cudownie piszesz :)
    Gdybyś miała chwilę, wpadnij do mnie :) Zaczynam z nowym blogiem :)
    ff-crazy-in-love.blogspot.com
    Pozdrawiam :*
    /Paula :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :* Zajrzę z wielką przyjemnością :)
      Natalia xx.

      Usuń